Kościół, który w swej przeszłości prowadził wojny krzyżowe, chciał wszystkich nawracać na katolicyzm, nie ważne czy po dobroci czy siłą co robi dziś?
Dziś można by rzec, że namawia do przyjmowania nielegalnych imigrantów. Jak sama nazwa wskazuje nielegalnych! – czyli do łamania praw obowiązujących w danych krajach Europy. Czy Kościół nie powinien stać tak przez przypadek w obronie obowiązującego prawa, a nie w tak jawny sposób pozwalać na jego łamanie, a nawet je popierać w jakiś tam sposób. W końcu Chrystus mówił oddajcie cesarzowi co cesarskie, a Bogu co boskie. Pan Jezus nie namawiał do łamania prawa państwa Rzymskiego, wręcz przeciwnie sam się temu prawu poddał ponosząc śmieć na krzyżu.
Wiem, że religia naucza o godności każdego człowieka i szacunku dla niego, ale też mówi o tym, że mamy dbać o swoje domy, rodziny, bliskich. Zastanówmy się o ile wzrosła przestępczość w krajach Europejskich wraz z napływem nielegalnych imigrantów. Poza tym jeśli jest im tak źle w swojej ojczyźnie to dlaczego, w znacznej mierze są to sami zdrowi mężczyżni w sile wieku. Gdzie są kobiety i dzieci, które należy chronić w razie niebezpieczeństw. Mężczyżni powinni bronić swoich krajów i dbać o porządek w nich, a nie uciekać, pozostawiając kobiety i swoje dzieci.
Ponadto czy Papież Leon jeżdżąc na misje nie był zmuszony do uczenia się / posługiwania się lokalnym językiem – czy dla niego ktoś specjalnie by sprowadzał tłumaczy i innych ludzi, aby mu pomóc. Czy Europejczyk migrujący do innego kraju ma w nim większe prawa od ludzi, dla których dany kraj jest ojczyzną? Odpowiedź jest negatywna. Za to nielegalni migranci dostają pieniądze, dach nad głową, jedzenie, ubrania, opiekę zdrowotną (do której potrafią mieć nawet pierwszeństwo przez Europejczykami i obywatelami danego państwa). Gdzie ktoś kto jedzie na misję czy też decyduje się na migrację zarobkową, czy też za rodziną ma tak wszystko podane na tacy? Czy nie oczekują znajomości jeżyka, dostosowania się, opłacania podatków, płacenia za opiekę medyczną? Gdzie tu jest równość między ludźmi?
Czy Stany Zjednoczone, będące ojczyzną naszego obecnego papieża przyjmują nielegalnych imigrantów, czy raczej ich odsyłają? Czy każą im się asymilować, czy tworzą getta? Jak jest traktowany przeciętny obywatel Unii Europejskiej, który by chciał wyjechać na stałe do USA? Jakie są mu stawiane wymagania? Jak jest sprawdzana jego przeszłość, szczególnie kryminalna? Jaka jest przeszłość tych ludzi, którzy tutaj przypływają bez jakichkolwiek dokumentów? Nikt się ich nie pyta czy np. nie uciekł z więzienia. Nawet w telewizji przedstawiciele muzłumanizmu nie mają o nich dobrego zdania (https://www.facebook.com/reel/1456564225511526).
Dlaczego Kościół nie widzi w tym zagrożenia dla wiary chrześcijańskiej? Co kościół robi, żeby nawrócić na katolicyzm tych ludzi? Jaki odsetek tych ludzi udało się księżą nawrócić na chrześcijaństwo? Europa, gdzie mieści się stolica Piotrowa, gdzie jest centrum katolicyzmu, która jest zbudowana w oparciu o łacińskie, a więc katolickie wartości co robi aby je zachować? Mówi dobrze robicie, cieszymy się, że jesteście i to nam wystarczy, bo podnosicie statystyki ludności? Ludności nie wierzącej w Boga Trójjedynego, ale ludności cywilnej? Ile oni mają dzieci, a ile dzieci mają ludzie zamieszkujący Europę od dawna? Czy chcemy i czy kościół katolicki popiera to aby Europa zrobiła się Islamska i ciemnoskóra? Czy nie można tym ludziom pomagać u nich w domu, u nich w krajach? A imigracja do Europy oczywiście, że tak ale legalna, jak ktoś ma pracę, rodzinę i chce normalnie żyć, pracując i asymilując się z lokalnymi ludźmi. Może oczywiście ubogacać kulturalnie, ale nie na siłę, nie przemocą, nie dominacją (chociażby ilościową) i oczywiście z autentycznym poszanowaniem dla tradycji i kultury panującej w danym kraju.
Nie mówię, nie pomagajmy, mówię róbmy to z głową. Nie rozwalajmy przy tym własnego bezpieczeństwa, własnych państw, własnych społeczeństw. Kościół zaś powinien namawiać do tego, aby to robić z głową. Aby pomagać na miejscu, a nie bez sensownie sprowadzać każdego bez względu na jego zamiary, cele i przeszłość. Państwa potrafią nawet odmawiać udzielenia karty stałego pobyty, prawa do pracy czy jak to zwał w każdym państwie są różnice w nomenklaturze, od stanu zdrowia, udokumentowanego doświadczenia zawodowego, skończonej szkoły, etc. A tu nie ma nic. Stawiamy jednych ludzi ponad drugimi, a kościół to popiera zachowując się jak się zachowuje. Mało tego w ten sposób kościół niszczy sam siebie, nie patrząc dalekowzrocznie.
