Rozwijanie talentów – kobiety

Pismo Święte nakazuje nam rozwijać własne talenty. Mówi o tym fakcie np. w przypowieści o talentach w Ewangelii Świętego Mateusza 25,14-30. Tak więc mamy nakaz Boży rozwijania swoich talentów, a nawet ich pomnażania. Można by rzec, że wynika z tej przypowieści, iż jeśli odpowiednio rozwiniemy jeden talent to otrzymamy w nagrodę drugi i tak dalej. Więc rozwijając swoje talenty, zdolności możemy ich w efekcie nabywać coraz więcej, aż finalnie dojdziemy nawet do nadmiaru. Według tejże Ewangelii w tym nadmiarze talentów nie ma nic złego! Wręcz przeciwnie mamy je pomnażać, można by powiedzieć, że w nieskończoność. 

Lecz istotnym pytaniem jest co kościół robi z owymi talentami. Odpowiedź na to pytanie rozbijemy na dwie cześci. Dziś pierwsza część dotycząca kobiet. Następnym razem druga część dotycząca mężczyzn, ze szczególnym uwzględnieniem samej struktury hierarchicznej kościoła, czyli księży i zarządzania nimi. 

W dzisiejszym świecie choć kobiety mogą coraz więcej, mają coraz więcej praw nie koniecznie przekłada się to życie w kościele, na prawo kanoniczne czyli kościelne. Kobiety mają talenty do nauki, w tym nauki o księgach świętych, teologii, jak i do miliona różnych innych rzeczy. Mogą mieć zdolności do publicznego przemawiania, pisania (w tym pisania kazań, czy różnych innych dokumentów czy treści religijnych), do głoszenia Słowa i nawracania ludzi, do ewangelizowania, do nauki języków… do czynienia dokładnie wszystkich posług kościelnych. 

Jednak czy Kościół wykorzystuje te talenty kobiet. Odpowiedź w sumie może być tylko przecząca. Kościół je marnuje! Nie pozwala kobietą ewangelizować tak jak mężczyzną, nie pozwala pisać kazań, przemawiać publicznie, ani pełnić wielu funkcji czy urzędów kościelnych. Trochę zaczyna się to zmieniać, ale jest to ledwie zauważalny margines, który można w sumie traktować jako potwierdzenie zasady. Nie dopuszcza kobiet do święceń (to szeroki osobny temat). Aczkolwiek oczywiście nie wszystkie posługi w Kościele są związane stricte ze święceniami i święcenia stanowią osobny temat. 

Czy Bóg jest zadowolony z takie stanu rzeczy? Raczej nie. Zdecydowanie nie! Jak czytamy w przypowieści o sługach i talentach nie ma jakiegoś szczególnego odniesienia do obdarowywania talentami tylko jednej płci. Zresztą byłoby to rażącą niesprawiedliwością i stało by w kompletnej sprzeczności z innymi tezami zawartymi w Piśmie Świętym. Można by więc wywnioskować z tego, że kościół marnuje talenty kobiet i tym samym sprzeciwia się powołaniu każdego człowieka do ich rozwijania i powinien zostać za to conajmniej upomniany, jak nie ukarany. Choć może konkretniej nie powinien zostać ukarany Kościół jako taki tylko osoby zarządzające nim, budujące jego struktury, a marginalizujące ponad połowę wiernych tylko ze względu na płeć. 

Kościół od początku istnienia, wchłaniał ideologię patrystyczną i przesiąkł nią na wylot. Choć Chrystus się jej przeciwstawiał, to już kościół pierwszych wieków, ba nawet apostołów miał z tym faktem problem. W efekcie już od czasów apostolskich, powoli i coraz bardziej popadał w patriarchat, odmawiając co nóż to kolejnych praw kobietom i dzieciom. Co prawda w przestrzeni czasu wyniósł do godności doktora kościoła czy też do świętości jakieś poszczególne kobiety, lecz zrobił to raczej, żeby uspokoić kobiety danego czasu i móc im powiedzieć przecież kobiety też doceniamy. Tylko jaki jest stosunek ilościowy docenionych kobiet i mężczyzn. Ile kobiecych talentów zostało zmarnowanych, zakopanych, czy wręcz ilu kobietom zabroniono się odzywać, nauczać, wyrażać swoje opinie. Odbierano im prawo do rozwoju duchowego, religijnego, człowieczego, moralnego i w ogóle do rozwoju w całokształcie ich istnienia. 

Instytucja kościelna w swojej hierarchicznej strukturze zmuszała więc kobiety przez wieki do utraty swoich talentów, poprzez zaniedbywanie ich, zakaz ich rozwijania. Zmuszała je do podążania drogą nie akceptowaną przez samego Boga. Jak więc może nauczać kobiety o Bogu? Odmawiała tym samym otrzymywania kolejnych błogosławieństw od Boga, bo te jak czytamy w przytoczonej powyżej Ewangelii pochodzą właśnie z rozmnażania talentów. Ba nawet się to odbijało przez wieki i odbija nadal choćby przez poniżanie kobiet, nie możliwość ich pracy dla dobra innych. Nawet niejednokrotnie nie dostały kobiety szansy na zrozumienie i odkrycie owych talentów otrzymanych od Boga i tylko ze względu na to, że urodziły się nie przynależąc do płci męskiej. Próbowano je marginalizować, co zresztą do dnia dzisiejszego ma miejsce, ograniczając ich rolę do posługi na rzecz rodziny – i tutaj głównie przez męskich członków kościoła, tudzież księży (w tym czego sami robić nie chcą). Jest to jawnym sprzeciwieniem się woli Bożej. Zaś kościół w swojej istocie i założeniu powinien prowadzić wszystkich, bez wyjątku do wzrostu, do zbawienia, lecz czy to robi? 

Konkludując można dość do wniosku, że instytucja kościelna, patriarchat łamią zasady i równość człowieka narzuconą, przez samego Boga. Można pytać jak w takim stanie rzeczy ma doprowadzić kobiety do świętości i zbawienia? Są to pytania zasadnicze, które stawiać należy. Ponadto wbrew zakazom kościelnym może kobiety powinny rozwijać swoje talenty także w dziedzinach religijnych zastrzeżonych niby tylko dla mężczyzn. Może po prostu mężczyźni, a może lepszym określeniem by było chłopcy boją się, że dojrzałe kobiety, wykształcone będą im zagrażać i cieszyć się większym poszanowaniem niż oni? Pozostaje tylko życzyć kobietom odwagi w rozwijaniu talentów, siebie i zmienianiu świata na lepszy, a w tym kościoła i może ponownym odczytaniu przekazu Chrystusa bez narzucania patriarchatu czy matriarchatu – po prostu w równości dla każdego bez względu na płeć. 

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

forty − 33 =
Powered by MathCaptcha

Przewijanie do góry