Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo jak jest napisane w Piśmie Świętym takimi jakimi jesteśmy i jest to dobry dobór wszystkich naszych cech. Człowieczeństwo przejawia się w różnych aspektach. Seksualność to instrument współtworzenia życia, który sprawił, że egzystowaliśmy w „związku z Bogiem”.
Jezus był zdolny do intymności z kobietą, nie tylko cielesnej, ale także uczuciowej, intelektualnej i duchowej. Jednym słowem w każdym wymiarze naszej ludzkiej natury stworzonej na obraz Boga. Chrystus chciał też aby człowiek był wolny w swojej całości, w pełni. A więc w sumieniu, ciele, także miłości we wszystkich jej przejawach a więc i w jej seksualnym aspekcie.
Obciążona zaś winą seksualność może stać się niebezpieczna i istotnie może nas doprowadzić do chorób. Do chorób zarówno tych psychicznych jak i somatycznych. (Mowa o tym w Ewangelii Marii, Filipa, Jana.) Jezus więc zachęca abyśmy się wyzwolili od naszej prowadzącej do rozdarcia i demonizującej nas dwoistości – dwoistości ciała i ducha.
Takie obciążenie winą i niechęć do zgłębiania aspektu seksualności człowieka w świetle Pisma Świętego nie prowadzi do niczego dobrego. Rodzi się tutaj pewne tabu, nie ma pomocy, jest za to piętnowanie, wyśmiewanie i inne tym podobne rzeczy. Dzieci, w efekcie tego, bardzo często czerpią swoją wiedzę z niewłaściwych źródeł, skoro dorośli nie potrafią o tych sprawach rozmawiać. Skoro są one uważane za gorsze, gorszące, prowadzące do zniewolenia, grzechu i w ogóle nie dobre i nie czyste.
Może trzeba by i temu aspektowi w teologii poświęcić należne mu miejsce zamiast wmawiać wiernym dogmaty sprzeczne z fizjologią człowieka, z nauką. Pismo Święte nie przeczy nauce, ale nauczaniu Kościoła już potrafi. Brzmi to bardzo radykalnie, ale taka jest prawda. Jak kobieta po naturalnym porodzie może być cały czas dziewicą?
Prowadzi to do wielu wynaturzeń, niewłaściwych zachowań, przemocy, której kościół raczy nie dostrzegać. Kobiety są traktowane jako te gorsze, grzeszne, kuszące. A co z mężczyznami, czyż nie są tacy sami w tym względzie. Dlaczego całą winę zrzuca się na kobiety? Jest to daleko nie właściwe. Znów się rodzi pytanie dlaczego kościół boi się kobiet, takimi jakimi one są? Dlaczego to kobiety się nie właściwie ubierają – przecież to nie powinno mieć wpływu. Mężczyźni powinni panować nad swoimi rządami, powinni pracować nad sobą, a nie tylko zwalać winy na kobiety. Choć oczywiście to może działać też w drugą stronę.
Dlaczego to kobiety tylko mają kusić. Mężczyźni też potrafią to robić. Dlaczego to kobiety są obwiniane za uwodzenie, mężczyźni też uwodzą. Dlaczego kobiety się niewłaściwie ubierają, mężczyźni też potrafią (że już nie wypomnę, jak często latem bardziej się jeszcze rozbierają niż kobiety). Dlaczego kobiety mają być nieczyste bo mają menstruację, bo rodzą dzieci, bo są w połogu… bo milion rzeczy. W końcu Bóg tak stworzył ciało kobiety, z jej cyklami, aby dawała życie i stwierdził, że jest ono dobre. Dlaczego więc jest tak często obwiniane grzechem, nakłanianiem do grzechu, etc? Ponieważ potrafią to czego mężczyźni nie potrafią? – potrafią znieść większy ból, przez wieki znosiły większe upodlenie, znęcanie się nad nimi, bo potrafią dawać życie? Jakoś mężczyźni nie są zdolni urodzić dziecka.
Biblia nakazuje prokreację, już od samego początku wskazuje jak ważne jest posiadanie dzieci. Pierwszy nakaz Boży, aby iść się rozmnażać i czynić sobie ziemię poddaną. Kiedyś kapłani, aby dostąpić tego urzędu musieli mieć żony i dobrze odchowane dzieci. W nowym testamencie pisze o wdowie, której bracia po mężu mieli wzbudzić potomstwo i żadnemu się to nie udało. To wszystko tylko pokazuje jak to jest ważny aspekt a jak bardzo jest pomijany, przemilczany lub ograniczony do wiecznego oczerniania kobiet. Nie takie było Boże zamierzenie.
Takie marginalizowanie tejże kwestii prowadzi do wielu chorób, złych zjawisk, patologii… Dlaczego się nie uczy tutaj o granicach, o tym, że mamy prawo je świadomie stawić. Dlaczego się nie uczy, że jeśli nie ogarniemy tej kwestii i nie zapanujemy nad nią to nad innymi rzeczami też będziemy mieli problem i zrodzi to nieciekawe rzeczy i napewno nie pomoże nam w rozwoju duchowym. Są zrobione takie mądre piramidy potrzeb człowieka – gdzie na nich jest seksualność, a gdzie rozwój duchowy? Aby nastąpił rozwój duchowy muszą być zapewnione, przepracowane, ujarzmione wszystkie wcześniejsze rzeczy w rozwoju człowieka. Nie można w pełni rozwinąć swojej duchowości, dość do Boga nie ogarniając tego tematu w sobie. Jak go znów ogarnąć przy takim podejściu kościoła i ludzi, które to podejście bardzo często jest głęboko zakorzenione w praktykach kościelnych. W efekcie jest tylko coraz więcej patologii w kwestii seksualności na świecie, a to wpływa na osiągnięcie pełni przez ludzi, na zbawienie człowieka jak to nazywa kościół.
